Strony

czwartek, 28 listopada 2013

Wylewam się.


W rzeczywistości wygląda to jeszcze bardziej intrygująco...


Kiedyś...w którymś z rozdziałów przyszłości zamieszkam tam...


Będzie dziś jeszcze trochę o podróżach.
Małych i dużych.
Tych, które uczą.
Tych, które budzą spontaniczne uśmiechy na ustach.
I Przywołują masę ciepłych westchnień...
Szalonych konturów wspomnień…
Ale będzie również o takich, które istnieją tylko w naszych umysłach…
Które skłaniają do zajrzenia i poznania samego siebie...
I szukania swojego miejsca we wszechświecie…
Pokonywania barier naszej psychiki…
Zdobywanie wiedzy o egzystencji swojego istnienia.
Dziś będzie bardziej o tych pierwszych…
Budapeszt, miasto które otworzyło mi mój zakuty łeb
I przeniosło w inny wymiar
Nie byłam tutaj sama…
Była ze mną pewna dziewczyna, która zapewne kiedyś to przeczyta
I może zaiskrzy się na jej twarzy, choć przez złamany ułamek sekundy prosty
Najskromniejszy uśmiech.
I może też wspomni te kilka dni...
Piszę to trochę do niej i dla niej, bo była i jest mi bliska.
Zawsze wspiera i pomaga.
I otworzyła się tam…
Przede mną…
Może też odrobinę sama przed sobą…
Sprawiła, że zaczęłam ją inaczej postrzegać.
Jesteś w moich obserwatorskich oczach ambitną marzycielką, o wielkim świecie
Ale mimo wszystko twardo stąpającą po ziemi.
Taką, która pokazuje i przedstawia wszystko z zupełnie innej perspektywy.
I chyba mogę się przyznać, że tęsknię…
Że cholernie mi tęskno do tych budapesztowych uliczek
Do tych pejzaży rzeczywistości…
Do tej psychicznej bliskości…
Do rozkminiania nawet najmniej istotnych rzeczy.
I tego całego ogółu naszych rozmów…
Czuję, że gdzieś się rozmyłyśmy
Kompletnie nie wiedząc gdzie nas szukać
Nie byłoby pewnie tego posta, gdyby nie dziewczyna, która podsunęła mi pomysł, żeby to stworzyć…
Napisać
Wyrazić
Od tak…


Dziękuję wam...za to, że jesteście, że mnie wspieracie, że czytacie...i ze mną zawsze przeżywacie :)


Dwie dziewczyny, które na chwile zostały wyjęte z kolorowej rzeczywistości
Czarno-białe, a jednak posiadające tak wiele barw.







Brak komentarzy: