Poniedziałek...
Rano...
Zaspałam półtorej godziny...
Słabo...
Coś białego, zbyt białego prześwituje spod rolety...
Odsuwam a tam...a właściwie tu...
Śnieg, pierwszy...chociaż w sumie to był też w marcu i kwietniu...
Cofam...to już jakiś trzydziesty pierwszy :)
Widok z mojego Pentahausa urzeka mnie...
Te wszystkie domki i ich dachy lekko obsypane śniegiem.
Poezja
Słoneczna kula przez chmury śniegowe się przedziera
I nawet niebo momentami maluje się w błękicie...:)
I jakiś ledwie widoczny mężczyzna zlewa się z tłem, bo ubrany tak smutno i szaro, pies nie lepszy...z góry ciekawie wyglądają...
I nagle odsłaniasz swoją twarz przed czytelnikami...Verena Clu w niecałej okazałości
Poranna przymiarka kapeluszy...do przedstawienia "Lekcja" w reżyserii Pałosza
Odsłona kolejna, tym razem bardziej wysublimowana...Lubię kapelusze, mają klimat taki zwrotnikowy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz